25. Czynsz

W grudniu 2010 roku otrzymałam ostateczne wezwanie do zapłaty zaległości z tytułu czynszu w wysokości ponad 5.000 złotych. Już od dłuższego czasu zalegałam z płatnościami, gdyż miałam wówczas bardzo duże kłopoty finansowe. Administracja wspólnoty mieszkaniowej żądała wpłaty w ciągu 7 dni od daty otrzymania monitu. W przypadku braku płatności grożono skierowaniem sprawy na drogę sądową. Niestety, nie miałam pieniędzy, aby jednorazowo wpłacić tak wysoką kwotę.

W tym czasie chodziłam codziennie na poranną Mszę świętą i w czasie Eucharystii polecałam moją sprawę Panu Jezusowi. Zostawałam też w kościele po nabożeństwie i modliłam się przed tabernakulum. Prosiłam Pana Boga o pomoc i jednocześnie pytałam: Co mam robić? Skąd wziąć pieniądze na spłatę czynszu? Czyniłam tak codziennie, ale żadne „światło” nie przychodziło.

Nadszedł siódmy dzień od wezwania czyli data spłaty zaległości wyznaczona przez administrację. Po Mszy Świętej jak zwykle zostałam dłużej, żeby się pomodlić. Kościół zupełnie już opustoszał. Pozostałam jedynie ja i pewna starsza pani, którą znałam właściwie tylko z widzenia. Siedziałam w milczeniu przed tabernakulum. W końcu zaczęłam zbierać się do wyjścia, gdyż  zamykano już kościół. Tuż za drzwiami świątyni spotkałam wspomnianą powyżej starszą panią. Po wstępnym przywitaniu, pani Lucyna (bo tak miała na imię) zapytała mnie nieoczekiwanie, czy nie potrzebuję jakiejś pomocy. Wówczas zwierzyłam się jej z mojego problemu. Wtedy pani Lucyna powiedziała do mnie:

-Mam trochę oszczędności, więc mogę pani pożyczyć. Odda mi pani wtedy, kiedy będzie pani mogła.

Wracając z kościoła, szłyśmy w tym samym kierunku, gdyż mieszkałyśmy niedaleko od siebie. W drodze pani Lucyna zaproponowała mi, abym wstąpiła do niej po pieniądze. Pożyczyła mi wówczas 3.500 zł zupełnie mnie nie znając! Do tej kwoty dołożyłam jeszcze pieniądze wpłacone niedawno przez moich uczniów i w taki sposób zebrała się cała wymagana suma. Niezwłocznie, bo jeszcze tego samego poranka poszłam do banku i wpłaciłam zaległą kwotę na konto wspólnoty mieszkaniowej.

Dzięki Panu Bogu udało mi się w następnym roku zwrócić Pani Lucynie całą pożyczoną kwotę. Ponadto dzięki pomocy Bożej od tamtej pory spłacałam czynsz regularnie i nie miałam już zaległości. Chwała Panu za Jego Dobroć i Jego Miłosierdzie!