58. Dziękuję Ci za Eucharystię

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam:
Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego
i nie będziecie pili krwi Jego,
nie będziecie mieli życia w sobie. (J 6, 53)

Wkrótce po odejściu z pracy z powodu mobbingu (2001r.) starałam się codziennie brać udział we Mszy Świętej. Jak już wspomniałam na tej stronie w świadectwie pt.: „Moja droga do zdrowia”, zaczęło się to od dnia, w którym moje kroki skierowałam do jednego z kościołów, gdzie odbyłam spowiedź z całego mojego życia i przyjęłam Komunię Świętą. Jeszcze tego samego dnia poczułam się lepiej. Oba przyjęte sakramenty, a w szczególności Eucharystia zmniejszyły niektóre moje dolegliwości w odczuwalnym stopniu.

Od tej pory starałam się codziennie uczestniczyć we Mszy Świętej. Przyjęta Komunia w widoczny sposób łagodziła objawy choroby. Jadąc do kościoła, często czułam się bardzo słabo i ledwo docierałam na Mszę Świętą o własnych siłach. Jednak po uczestnictwie w Eucharystii nabierałam siły, zaś fizyczne dolegliwości znacznie zmniejszały się.

Eucharystia była mi najwspanialszą pomocą w chwilach piętrzących się przeciwności, kiedy z jednej strony atakowała mnie choroba i bezsilność, a z drugiej strony wierzyciele (np. banki) bezlitośnie upominali się o należne im płatności.

Eucharystia stała się moim codziennym, najważniejszym pokarmem duchowym. Z Jezusem Chrystusem, przyjętym w Najświętszej Hostii, mogłam przetrwać wszystkie problemy i kłopoty, których nie brakowało mi w trakcie chorób, okresu bezrobocia i trudności finansowych. Z Eucharystii czerpałam siłę, aby nie poddać się złym emocjom i rozpaczy w sytuacjach po ludzku beznadziejnych i bez wyjścia. Doświadczyłam i nieustannie doświadczam łaski płynącej z Eucharystii. Więcej na ten temat piszę na tej stronie w świadectwie pt.: „Eucharystia”.

Moja modlitwa

Panie Jezu, pragnę podziękować Ci za sakrament Eucharystii, który jest najcenniejszym darem danym przez Boga człowiekowi. Eucharystia była i jest dla mnie źródłem siły, mocy i uzdrowienia.

Nie byłam w stanie przeżyć dnia bez przyjęcia Ciebie, Panie Jezu w Komunii Świętej. Z Tobą mogłam bowiem przejść przez wszystko, co trudne i bolesne. Tobie zawdzięczam siłę wytrwania w najcięższych dla mnie chwilach. Jezu, Ty nigdy nie pozwoliłeś mi poddać się rozpaczy i zwątpieniu.

Nie jestem w stanie wymienić wszystkich zdarzeń, w których przyszedłeś mi z pomocą przez Eucharystię. Opis ich wszystkich zająłby z pewnością wiele stron. Ale pamiętam, jak któregoś dnia bardzo bolały mnie mięśnie, z trudnością chodziłam, a moje ciało jakby sztywniało. Jednocześnie czułam duże napięcie nerwowe i  lęk ponownie próbował mnie opanować. Miałam wrażenie, że przygniata mnie wielki ciężar. Idąc do kościoła prosiłam Cię, abyś przyszedł w Eucharystii z łaską uzdrowienia. Prosiłam też o wstawiennictwo Matkę Bożą a także św. ojca Pio i św. siostrę Faustynę.

Weszłam do kościoła jako osoba chora. Kiedy zaś z niego wyszłam, zorientowałam się, że dolegliwości znikły, a ja czułam się zdrowa. Moją duszę przepełniała radość, pokój, wdzięczność i dziękczynienie za Twoją dobroć.

Jezu, tylko Ty wiesz, że jako osoba prowadząca stosunkowo od niedawna działalność gospodarczą borykałam się z wieloma problemami finansowymi. Często nie wiedziałam, czy w bieżącym miesiącu będę miała wystarczająco pieniędzy, aby uregulować wszystkie należności. Przyznam, że sytuacja niepewności źle wpływała na moje samopoczucie i zdrowie. Rodził się typowy lęk egzystencjalny o przyszłość i przetrwanie. Zauważyłam niszczącą siłę oddziaływania tego rodzaju lęku, który wprost paraliżował moje działania, odbierał chęć i siłę do życia.

Ratunkiem byłeś i jesteś Ty, Panie, ukryty w Eucharystii. Często mówiłam do Ciebie:
„- Panie Jezu, Ty jesteś moją nadzieją! Tobie ufam! Dziękuję Ci, że przychodzisz do mnie w Eucharystii, a wtedy niweczysz lęk, wracasz odwagę, siłę i równowagę wewnętrzną. Napełniasz mnie pokojem, czuję się bezpieczna i odporna na przeciwności i trudności. Z radością i nadzieją patrzę w przyszłość. Z Tobą wszystko mogę, bo Ty mnie umacniasz!”

Panie Jezu, nigdy nie zapomnę wydarzenia, o którym piszę na tej stronie internetowej w historii pt. „Zawroty głowy” . Ukazałeś mi, że moje pełne uzdrowienie jest w Eucharystii. W niej jest źródło pokrzepienia, siły i mocy na każdy dzień.

Wiem, że nie mogę żyć bez Komunii Świętej. Bez niej słabnę, tracę siły i staję się nieodporna wobec trudności dnia codziennego. Z Tobą, Jezu, którego przyjmuję pod postacią chleba mogę przetrwać wszystkie trudy, jakie niesie życie. W Tobie jest uzdrowienie mojej duszy i ciała.

Któregoś dnia przyszło mi na myśl, że choćbym spożywała najwartościowsze posiłki, będą one jedynie pokarmem zaspokajającym potrzeby ciała. Natomiast Eucharystia karmi i ożywia przede wszystkim ducha a wraz z nim również i ciało. Nic na świecie nie jest w stanie jej zastąpić, bo w niej jest łączność człowieka z Tobą, Boże, z którego czerpiemy życie.

Kiedy spożywam Komunię Świętą, to odtąd żyjesz we mnie Ty, Chryste. Z Tobą wszystko mogę i żadne przeciwności nie są straszne, bo Ty sam wypełniasz moje serce!