22. Eucharystia

W szczególny sposób pragnę podziękować Jezusowi Chrystusowi za sakrament Eucharystii, który  jest najcenniejszym darem danym przez Boga człowiekowi. Eucharystia była i jest dla mnie źródłem siły, mocy i uzdrowienia. Nie byłam w stanie przeżyć dnia bez przyjęcia Pana Jezusa w Komunii Świętej. Z Chrystusem Eucharystycznym mogłam bowiem przejść przez wszystko, co trudne i bolesne. Jemu zawdzięczam siłę wytrwania w najcięższych dla mnie chwilach. Jezus Chrystus nigdy nie pozwolił mi poddać się rozpaczy i zwątpieniu.

Nie jestem w stanie wymienić wszystkich zdarzeń, w których Jezus Chrystus obecny w Eucharystii przyszedł mi z pomocą. Ich opis zająłby z pewnością wiele stron. Poniżej jedynie kilka przykładów, jak doznałam pomocy Jezusa Eucharystycznego.

***

Kiedy w końcu stycznia 2001 roku straciłam pracę w banku z powodu mobbingu, byłam wówczas bardzo chora i niezdolna do podjęcia nowego zatrudnienia. Od marca tego samego roku starałam się codziennie brać udział we Mszy świętej. Zaczęło się to od dnia, w którym moje kroki skierowałam do jednego z pobliskich kościołów, gdzie odbyłam spowiedź z całego życia i przyjęłam Komunię Świętą. Jeszcze tego samego dnia poczułam się lepiej. Oba przyjęte sakramenty, a w szczególności Eucharystia zmniejszyły niektóre moje dolegliwości w odczuwalnym stopniu.

Od tej pory starałam się uczestniczyć we Mszy Świętej jak najczęściej, a nawet codziennie. Nieustannie doświadczałam łaski płynącej z Eucharystii. Przyjęta Komunia w widoczny sposób łagodziła objawy choroby. Jadąc do kościoła, często czułam się bardzo słabo i ledwo docierałam na Mszę świętą o własnych siłach. Jednak po uczestnictwie w Eucharystii nabierałam siły, byłam pełna radości, zaś fizyczne dolegliwości znacznie zmniejszały się.

Eucharystia stała się moim codziennym, najważniejszym pokarmem duchowym. Z nią mogłam przetrwać wszystkie problemy i kłopoty, których nie brakowało mi w trakcie choroby, okresu bezrobocia, trudności finansowych i przeróżnych problemów. Z niej czerpałam siłę, aby nie poddać się złym emocjom i rozpaczy w sytuacjach po ludzku beznadziejnych i bez wyjścia.

***

We wrześniu 2001 roku założyłam firmę. Nie miałam jednak doświadczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej i borykałam się z wieloma problemami finansowymi. Eucharystia była mi wówczas najwspanialszą pomocą w chwilach piętrzących się przeciwności, kiedy z jednej strony atakowała mnie choroba i bezsilność, a z drugiej strony wierzyciele (m.in banki) bezlitośnie upominali się o należne im płatności. Często nie wiedziałam, czy w bieżącym miesiącu będę miała wystarczająco pieniędzy, aby uregulować wszystkie należności. Przyznam, że sytuacja niepewności źle wpływała na moje zdrowie i samopoczucie. Rodził się lęk o przyszłość i przetrwanie. Zauważyłam niszczącą siłę oddziaływania tego rodzaju lęku, który wprost paraliżował moje działania, odbierał chęć i siłę do życia.

Moim ratunkiem był Jezus Chrystus ukryty w Eucharystii. Za każdym razem, kiedy przyjmowałam Chrystusa pod postacią Komunii Świętej, On wypełniał moje serce, niweczył lęk, dawał mi odwagę i siłę oraz przywracał równowagę wewnętrzną. Napełniał mnie pokojem. Z Chrystusem czułam się bezpieczna i odporna na wszelkie przeciwności i trudności. Znowu z radością i nadzieją patrzyłam w przyszłość. Dzięki Chrystusowi mogłam przetrwać wszystko, to co złe, bo On mnie umacniał! Często mówiłam do Niego: „-Panie Jezu, Ty jesteś moją nadzieją! Tobie ufam!”

***

Któregoś dnia bardzo bolały mnie mięśnie, z trudnością chodziłam, a moje ciało jakby sztywniało. Jednocześnie czułam duże napięcie nerwowe i lęk ponownie próbował mnie opanować. Miałam wrażenie, że przygniata mnie wielki ciężar. Idąc do kościoła prosiłam Jezusa, aby przyszedł w Eucharystii z łaską uzdrowienia. Prosiłam też o wstawiennictwo Matkę Bożą, a także ojca Pio i świętą siostrę Faustynę Kowalską. Weszłam do kościoła jako osoba chora. Kiedy zaś z niego wyszłam, zorientowałam się, że dolegliwości znikły, a ja czułam się zdrowa. Moją duszę przepełniała radość, pokój, wdzięczność i dziękczynienie za dobroć, którą Pan mi okazał.

***

Innym razem dostałam silnych zawrotów głowy, które utrzymywały się przez okres około trzech tygodni. Towarzyszyły im zachwiania równowagi i ogólna słabość. Czułam się coraz gorzej, aż w końcu nie mogłam chodzić o własnych siłach i ledwo trzymałam się na nogach. Z trudem wykonywałam tylko to, co niezbędne – robienie podstawowych zakupów, wyprowadzanie psa na spacer itp. Lekarz, do którego zwróciłam się, zalecił szereg badań i konsultacji specjalistycznych. Wyniki badań były dobre i nie znaleziono przyczyny męczących mnie dolegliwości.

Tak jak zwykle, zaczęłam wówczas szukać pomocy u Pana Jezusa. W tym czasie dwukrotnie poprosiłam o modlitwę wstawienniczą w grupie Odnowy w Duchu Świętym. Uczestniczyłam również w kilku Mszach świętych połączonych z modlitwą o uzdrowienie.

Pewnego dnia idąc na poranną Mszę świętą rozważałam w duchu fragment Ewangelii św. Mateusza (9,21), który mówi o kobiecie uzdrowionej przez Jezusa z wieloletniej dolegliwości. Ta bardzo chora kobieta mówiła sobie: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”.

Dotarłam do kościoła na pół godziny przed rozpoczęciem Mszy świętej, więc miałam trochę czasu, aby duchowo przygotować się do Eucharystii poprzez modlitwę uwielbienia i dziękczynienia. W czasie mszy modliliśmy się za przyczyną świętego Ojca Pio. Zaraz po wyjściu z kościoła odczułam widoczną poprawę. Mogłam normalnie iść, zawroty głowy były ledwo odczuwalne. Czułam się naprawdę dobrze. Również następnego dnia udałam się na mszę, aby przyjąć Komunię Świętą. Tym razem, po przyjęciu Eucharystii czułam się jeszcze lepiej niż poprzedniego dnia. Powiem więcej: dawno nie czułam się tak wspaniale i mogłam wykonywać wszystkie obowiązki.

***

W ciągu mojego życia Jezus Chrystus ukazał mi wielokrotnie, że moje pełne uzdrowienie jest w Eucharystii. W Niej jest źródło pokrzepienia, siły i mocy na każdy dzień. Wiem, że nie mogę żyć bez Komunii Świętej. Bez niej słabnę, tracę siły i staję się nieodporna wobec trudności dnia codziennego. Z Jezusem Chrystusem przyjętym pod postacią chleba mogę przetrwać wszystkie trudy, jakie niesie życie. W Chrystusie jest uzdrowienie mojej duszy i ciała.

Przyjmując Komunię Świętą proszę Jezusa, aby wypełnił moje serce, żył we mnie i działał we mnie. A On spełnia moją prośbę, bo wie, że bez Niego nie mogę żyć. On wie, że żyję tylko dzięki Jego łasce. On mnie podtrzymuje. Często mówię do Niego: „Jezu, tylko Ty mnie trzymasz przy życiu. Ty mnie podtrzymujesz i nadajesz sens mojemu życiu. Gdybyś mnie opuścił, umarłabym…”

Któregoś dnia przyszło mi na myśl, że choćbym spożywała najwartościowsze posiłki, będą one jedynie pokarmem zaspokajającym potrzeby ciała. Natomiast Eucharystia karmi i ożywia przede wszystkim ducha, a wraz z nim również i ciało.

Nic na świecie nie jest w stanie zastąpić Eucharystii, bo w niej jest łączność człowieka z Tobą, Boże. A przecież to z Ciebie czerpiemy życie! Kiedy spożywam białą hostię, to odtąd żyjesz we mnie Ty, Chryste. Z Tobą wszystko mogę i żadne przeciwności nie są straszne, bo Ty sam wypełniasz moje serce. Doświadczyłam osobiście i doświadczam nieustannie cudu Eucharystii, przez którą okazujesz mi swoją niezmierzoną dobroć. Zaprawdę bardzo dobry jesteś Boże i wielkie jest Twoje Miłosierdzie!